Minął już ponad rok od nachalnego telefonu, który dzwonił i
dzwonił i dzwonił, gdy stałam w kolejce w banku, a następnie oznajmił mi
drżącym głosem mojego brata, że nie żyjesz.
Nie ma cię już i nigdy nie będzie, bo tamtego dnia umarłeś.
Wypadłeś z balkonu swojego mieszkania na trzecim piętrze.
Takie są fakty.
Zmarłeś w szpitalu po ponad trzech godzinach walki lekarzy o
tę marną resztkę życia, która nie chciała z ciebie ujść, kiedy roztrzaskałeś
sobie miednicę na betonowej płycie, zalewając płuca krwią z rozbitych narządów.
Tak się tylko zastanawiam.
Chciałabym wiedzieć.
Czy na oddziale ratunkowym tłamsiłeś całą siłą woli tę
mizerną iskrę, która mogłaby utrzymać cię na tym świecie, bo już nie chciałeś
żyć?
Przecież ratowali cię ze trzy godziny.
Przecież prawie cię uratowali.
Prawie.
Takie były słowa lekarza.
I jeszcze: ale te obrażenia to było ostatecznie za dużo dla
jednego człowieka.
Dla nas został w szpitalu tylko specjalny plastikowy woreczek.
Tak zwana Bezpieczna Koperta.
A w niej:
1. Kluczyki do samochodu
2. Portfel
3. Dokumenty
I jeszcze duży worek foliowy z twoim imieniem i nazwiskiem
namazanym czarnym markerem.
W środku ubranie.
Bez butów.
Wyskoczyłeś bez butów.
Nie zostawiłeś listu.
- m -
Almost a
year has passed since the disturbing phone call that rang and rang and rang
when I was queuing in my bank, and then informed me in the shaky voice
of my brother that you were dead.
You are not
here and you will never be because you died – on that very day.
You fell
from the balcony of your third-floor flat.
These are
the facts.
You died in
hospital despite the three-hour fight that ER doctors put up to save the paltry
bit of your life that would not leave you when you crushed your pelvis against a
concrete slab, deluging your lungs with blood from your smashed internal organs.
I am just
wondering.
I would
like to know.
When you
were in the ER, did you use all your will power to stifle the meagre spark that
might have kept you in this world, because you did not want to live any longer?
After all,
they tried to save you for three hours.
After all,
they almost succeeded.
Almost.
These were
the words of the doctor.
And also:
but these injuries were ultimately too much for a single person.
The only
thing left for us in the hospital was a dedicated plastic bag.
So-called
High Security Bag.
Containing:
1. Your car
keys
2. Your wallet
3. Your
documents
And also a
large plastic bag with your name and surname scrawled in black marker.
With your
clothes inside.
Without
shoes.
You jumped
without your shoes on.
You left no note.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz